Do pracy i z...Krossem
-
DST
42.28km
-
Czas
01:44
-
VAVG
24.39km/h
-
VMAX
47.44km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
Raniutko do pracy dojechałam z całkiem dobrym czasem, zmieściłam się w 11-tu min a dystans to 5,500. Po pracy pojechałam do mamy na pogaduchy :)
Kategoria Praca i po mieście
Ubiegłoroczny rekord pobity
-
DST
251.18km
-
Teren
5.00km
-
Czas
11:32
-
VAVG
21.78km/h
-
VMAX
53.74km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
S-K0 -CZARNIECKA GÓRA -MODRZEWINA -SMYKÓW -GRZYMAŁKÓW -KUŹNIAKI -ŁOPUSZNO -GNIEŹDZISKA -BOLMIN -TOKARNIA -SOBKÓW -ŁUKOWA -MORAWICA -SUKÓW -DALESZYCE -LECHÓW -ŁAGÓW -NOWA SŁUPIA -PAWŁÓW -STARACHOWICE -WĄCHOCK -S-KO
4,20 pobudka. Pierwsze co zrobiłam to spojrzalam co się dzieje za oknem. Nie pada ! :)Więc nastroiłam się optymistycznie. Owsianka z dodatkami,mocna kawa, krótka pogawędka z Tomq i ok 5,30 w drogę !
Temp 11stop więc ciepło nie jest. Ubrałam się na 'cebulkę' więc w razie czego będę się rozbierać z warstw.
Bliżyn,Stąporków znajome rejony a później wszystko nowe. Zaczęły się tereny gdzie koła moich rowerów nie jechały. Po dwóch godzinach jazdy pomerdało mi się i zamiast jechać do Fanisławic znalazłam się w Łopusznie. Na Łopusznie kończyła mi się mapa ale nie ma tego złego. Na ryneczku stała ogromna 2-u metrowa to sobie luknęłam ,przekalkulowałam i skończyło się dobrze. W Gnieździskach znów wróciłam na moją mapę :)
Okolice Bolmina urzekły mnie swoim czarem. Kto przejeżdżał to wie :)
Tokarnię zaliczyłam wzrokiem ,rzuciłam okiem na zamek w Chęcinach stojąc nad Nidą. Zauroczył mnie zameczek rycerski w Sobkowie. Zalew w Sukowie zmartwił bo gdy byłam wiosną ubiegłego roku ,wzroku nie mogłam od niego oderwać...żółty piach,błękitny kolor wody ...a teraz szaro, buro i sterty walających się śmieci :(. W pośpiechu zjadłam bułkę z parówką ,popiłam sokiem pomidorowym i uciekłam stamtąd w stronę Daleszyc. W Daleszycach tylko szybka fotka i do Łagowa. W pełni zrelaksowałam się dopiero w Łagowie na ryneczku z kubkiem czarnej ,mocnej kawy w ręce :)W Paprocicach udało mi się odnaleźć dziewczynkę o której pisałam w niedzielę. Monika ma na imię. Była troszkę zdziwiona gdy dałam jej małego pluszaka :D
W Wąchocku nad zalewem zrobiłam sobie ostatnią przerwę. Dojeżdżając do Skarżyska już była noc.
Plany miałam trochę inne ,chciałam jeszcze zahaczyć o Ujazd ale chyba się przeliczyłam z czasem. Ale nie mam co narzekać cała i bez niespodzianek od strony kierowców wróciłam do domu. Gnaty, mięśnie bolą ale jest dobrze ! :D
Rz. Krasna
© mysza
Wstaje dzień za Modrzewiną
© mysza
Za Smykowem- spodobał mi się ten widoczek. Niestety fotki tel.nie oddają tego co naprawdę się widzi
© mysza
Wjazd do Grzymałkowa
© mysza
Grzymałków- ruiny kościółka z 1859
© mysza
Kuźniaki -ruiny pieca hutniczego
© mysza
Na ryneczku w Łopusznie
© mysza
Łopuszno - Pałac Dobieckich
© mysza
KROSS na rozdrożu :)
© mysza
Dotarłam do Sobkowa
© mysza
Jak nazwa wskazuje Zamek Rycerski :)
© mysza
Powozownia na terenie zameczka
© mysza
W drodze do Wierzbicy
© mysza
W kierunku Bolmina- po prawej ( czego na fotce nie widać) G.Milechowska
© mysza
Kapliczka i kościółek w Bolminie
© mysza
Bolmiński zalew
© mysza
Ciekawe czy podczas upałów ktoś zwraca uwagę na taki zakaz ?
© mysza
Nida w okolicy Morawicy
© mysza
W oddali ruiny zamku w Chęcinach
© mysza
Kuby- Młyny - zabłądziłam troszkę :)
© mysza
Autofotka w Sukowie
© mysza
Daleszyce
© mysza
Chwila na kawę w Łagowie
© mysza
Niewiem jak ta miejscowość się nazywa ale zawsze chcialam w tym miejscu zrobić zdjęcie :)
© mysza
Wąchock- ostatni postój
© mysza
Kategoria Gdzie mnie zawieje
Zsumowanie
-
DST
20.20km
-
Sprzęt DOSTAWCZAK
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zsumowanie km z dwóch dni. Dzisiaj jadąc do Kielc zmuszona byłam zostawić Dostawczaka na kilka godzin pod Biedronką. Do BUS-a mam 2km ,więc nie chce mi się na piechtę iść . Czekał cierpliwie, nikogo nie skusił :)
Kategoria Po mieście i nie tylko
Hucisko
-
DST
44.16km
-
Czas
01:42
-
VAVG
25.98km/h
-
VMAX
55.22km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tomq zmienił mi opony z grubych na cieńsze i troszkę szybciej mi się jechało. Kurcze, gdybym jechała dzisiaj Łagów nie byłoby tragedii. Chłodniej... więcej miałam animuszu i jechałam bez nacisku.
Dojechałam do Huciska z dobrym czasem 0;39;20 czyli pobiłam rekord o jakieś 0;5 min. Dalej prułam ile wlezie bo gonił mnie Tomq. Miał wyjechać ok 10min po mnie. Trochę pobłądził i zamiast mnie gonić ,wyjechał mi na przeciw :)
Z racji , że miałam cieńsze opony to i średnia jest piękna :D
Mistrz drugiego planu :)
© mysza
Kategoria Trening MTB szosa
MTBCROSS MARATON ŚLR - Łagów
-
DST
55.00km
-
Teren
54.00km
-
Czas
04:41
-
VAVG
11.74km/h
-
VMAX
44.25km/h
-
Temperatura
35.0°C
-
Podjazdy
1500m
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
To był mój najdłuższy pod względem czasu maraton w ŚLR. Już po 10km miałam wszystkiego dosyć a tu jeszcze przede mną ponad 40-ści. Wysoka temp. wycisnęła ze mnie wszystkie soki, resztkami sił dojechałam do mety. W bukłaku miałam 1,5l, w bidonie 0,5l wystarczyło na styk. Na bufecie tradycyjnie się nie zatrzymywałam tylko w biegu wzięłam kubek wody bo już z daleka wykrzyczałam co chcę. Kilkanaście km przed metą stała mała dziewuszka i nalewała z butelki plastikowej wodę do garnuszka. Wypiłam wodę a ona jeszcze chciała żebym się jej podpisała na kartce z zeszytu(niby autografy od kolarzy:)) . Niestety nie zdążyłam bo wkład jej wyleciał z długopisu i nie mogła znaleźć. Tak sobie teraz myślę i mam wyrzuty sumienia, ale wiem gdzie to było i chciałabym ją odnaleźć i się jakoś zrewanżować. Pod koniec tygodnia robię dłuższą trasę w tamte rejony i kto wie może uda mi się ją odszukać :)
Maraton dał mi nieźle popalić ale przecież o to chodzi. Trzecie miejsce na podium uciekło mi sprzed nosa. 50s przede mną przyjechała moja rywalka Iza. Znów ukończyłam, znów jestem wielka i bogatsza o kolejne doświadczenia.
Oczywiście nie obyło się bez łez. Pierwszych w tym sezonie :) Po przejechaniu mety znalazłam kawałeczek cienia ,usiadłam w nim i się poryczałam. Pan Grzech podszedł do mnie z całą reklamówką napojów, chciał mnie poczęstować , a ja nawet nie miałam siły pić i tylko grzecznie Mu podziękowałam :)
Podobała mi się atmosfera na trasie, czyli masa ludzi pozdrawiających, dodających otuchy ...no i oczywiście naj...naj...najlepsza była prowadząca całą imprezę czyli ...
MIRRA ! :)
Nareszcie ktoś kto przed startem ostrzegał ,przestrzegał jak ,gdzie i w ogóle dużo mówiła ! :) Tak powinno być zawsze :D
Sobków za 2 tyg.
Mam nadzieję że będzie lepiej z moją kondycją, chociaż zdaje mi się że to będzie sprint, którego nie lubię :(
No to w trasę :)
© mysza
Ja tam miałam co innego do roboty. Nie miałam pucharu , więc wzięłam od Mirry mikrofon i jąkając się pozdrawiałam piątą dziewczynę z naszej kat. która nie ukończyła maratonu. Poźniej się dowiedziałam, że złamała obojczyk na trasie :(
© mysza
Kategoria Maraton MTB
Rozgrzewka przed maratonem
-
DST
16.00km
-
Temperatura
32.0°C
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krótki objazd startu czyli rozgrzewka.
Płaski fragment trasy
© mysza
Asfaltowy ,wąski podjazd
© mysza
Podjazd z lewej w prawą :)
© mysza
Kategoria Maraton MTB
Miało być krócej :)
-
DST
29.12km
-
Czas
01:10
-
VAVG
24.96km/h
-
VMAX
49.22km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miało być kilka km a wyszło kilkadziesiąt.
Tomq zmienił oponki na całkiem nowe i musiałam je oczywiście przetestować. Gdybym jutro nie jechała maratonu na pewno pojechałabym na Występę i byłby to rekord czasowy, już to widziałam w Suchedniowie że czas mam bardzo dobry. W Ostojowie jednak zrobiłam odwrót i wróciłam do domu.
Nogi nie bolą, płucka pracują aby do jutra ! :)
Niby ten sam KROSS a jakby nowy :D
© mysza
Kategoria Po mieście i nie tylko, Trening MTB szosa
Codzienne sprawy...
-
DST
10.40km
-
Temperatura
29.0°C
-
Sprzęt DOSTAWCZAK
-
Aktywność Jazda na rowerze
...czyli zakupy i powrót z pełnym koszyczkiem. Jutro i pojutrze na zakupy nigdzie chyba nie wyjeżdżam :)
Mój nowy zakup :)
Bez nich na biku nie mogę jeździć efektywniej :D
© mysza
Kategoria Po mieście i nie tylko
Delikatny trening szosowy przed maratonem
-
DST
67.05km
-
Czas
03:01
-
VAVG
22.23km/h
-
VMAX
53.26km/h
-
Temperatura
27.0°C
-
Podjazdy
695m
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
Delikatny czyli za bardzo się nie spinałam, chociaż dojeżdżając do rondka do Występy zmieściłam się w 1h. Podjazd na Paśmie Klonowskim zrobiłam spokojnie. W Michniowie skręciłam do mamy ,bo dawno u niej nie byłam. A gdy byłam już w S-ku zamiast jechać prosto siódemką, zrobiłam delikatny łuk uliczkami, tak aby było bezpieczniej i trochę dłuższy dystans wyszedł.
Świętokrzyski krajobraz w okolicy Gozdu
© mysza
Łysica widziana z Psar Kątów
© mysza
Michniów -płonęły niebo i ziemia
© mysza
Kategoria Trening MTB szosa
Trening -teren
-
DST
38.43km
-
Teren
35.00km
-
Czas
03:13
-
VAVG
11.95km/h
-
VMAX
33.29km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Podjazdy
1700m
-
Sprzęt KROSS HEXAGONV3
-
Aktywność Jazda na rowerze
27km zrobiłam z Alicją i z Kasią. Wyciągnęłam je na moje ścieżki terenowe. Chyba im się spodobało ,zwłaszcza Alicji. Kasia na początku chyba przeżyła chwilę zwątpienia na pierwszym podjeździe ale ogólnie poradziła sobie i to całkiem nieźle :). Przejechałyśmy wszystkie moje znane ścieżki i ścieżynki.
Jakby było mi mało, po przyjeździe do domu i kilkuminutowym odsapnięciu Tomq wyciągnął mnie a ja jego znów na krótki wypad do lasu. Tomq pokazał mi trasę ,którą sobie wczoraj ułożył. Zrobiliśmy dwa kółeczka i jeszcze trochę pojeździliśmy ścieżkami.
Wyszło nam ponad 11km ..aż 11km i 600 przewyższeń :)
Na rozdrożu
© mysza
Zjazd :)
© mysza
Podjazd :)
© mysza
Kategoria Trening MTB teren






